wtorek, 25 marca 2014

Zawrót głowy

Żłobek jest bardziej zajmujący niż myślałam początkowo. Kuba radził sobie świetnie, jednak dzisiaj przyszedł kryzys i płakał gdy tylko zobaczył drzwi żłobka.. Byłam pełna nadziei, że nie będę musiała przeżywać oddawania płaczącego dziecka za drzwi i uciekania ze żłobka z pękającym sercem - jednak dwa tygodnie minęły i Kuba postanowił robić bunt. Okres adaptacyjny dobiegł końca, dziś mam chwilę czasu dla siebie. Jeżdżenie z synem do żłobka było męczące, dodatkowo zasypiał tylko w wózku, więc codziennie dwie godziny spaceru by syn mógł się wyspać. Plecy mi pękają a nogi wchodzą w dupę:) Chciałabym aby Kubie znów dzień ułożył się w dany porządek :) Teraz dnie to jeden wielki chaos. Zakupy, spacery, szybkie obiady, zabawa, latanie do żłobka w jedną i w drugą stronę. Jestem już bardzo zmęczona. W szkole rozpoczął się nowy semestr i od razu pełno roboty. Na sobotę muszę mieć gotowy projekt. Od rana siedzę i czytam książki o technikach sprzedażowych. Uznaję, że zostanę mistrzem w tej branży po tygodniu ciągłego przerabiania tematu :) A jak już jestem przy temacie pracy. Szukam, szukam wciąż... Byłam na dwóch rozmowach, z czego obie zakończyły się fiaskiem. Ludzie szukają bydła na weekendy. Wyszłam z założenia, że póki co zależy mi jedynie na lokalizacji i porannych godzinach pracy.

Sprawa z Kotem jednak nadal nie ucichła! Wybuliliśmy 200 zł na leczenie... Trzy tygodnie brania antybiotyku. Kot nadal chory. Znów zaczęła srać na dywan. Powoli mam dość. Weterynarz powiedziała, że jeśli to leczenie nie przyniesie skutku, oznaczać to będzie białaczkę lub inną nieuleczalną chorobę.

Krótki wpis i wracam do technik sprzedażowych :)

wtorek, 4 marca 2014

Jutro do żłobka

No i nadszedł ten dzień. Jakub jutro wybiera się do żłobka. Boje się bardziej niż on. On chyba nie wie co go czeka, chociaż starałam się mu tłumaczyć:) W zasadzie nie boję się, że nie poradzi sobie beze mnie. To bardzo samodzielny dzieciak i nie boi się gdy go gdzieś zostawiam. Obawiam się, że to te kobiety nie dadzą rady z NIM! To brzmi okropnie wiem, ale Kuba to na prawdę ciężkie dziecko. Nie usiądzie przy jedzeniu - ucieka, przy przewijaniu - ucieka. Jego specjalność to ucieczka w każdej kwestii, albo ewentualnie walenie łbem o podłogę. Ale muszę się pochwalić - ostatnio zauważyłam z Kubelku zmianę! Wali łbem dużo mniej. Może faktycznie zmiana mojego zachowania wystarczyła by zmienił się mój syn. Jak to mówią "Nie ma złych dzieci, są tylko źli rodzice". Bardzo to powiedzenie mi się podoba, jest niestety prawdziwe. Dlatego każdą zmianę powinniśmy zaczynać od siebie.
Kuba do żłobka a ja w poszukiwaniu roboty. Łatwo nie będzie. Moje powołanie jest zmienne... Na ten moment wiem jedno, czuję misję pomagania:) Po to studiuje psychologie, chce pracować z ludźmi i pomagać im. Jednak nie do końca wiem,w  którym kierunku powinnam się udać.

A tak btw. w sobotę wkurzenie na Kota osiągnęło zenitu i o mały, malusieńki włos zostałaby wywieziona do schroniska. Wiem to nie ludzkie, niehumanitarne. Ale.. nie została. Uratowała ją moja mama. Przyszła, dała jej puszkę jedzenia i powiedziała, że musimy dać jej szanse, że ona biedaczka chce tylko miłości. I wiecie co... To głupie gadanie "miłość, sriłość" - działa. Nie szcza nam na razie po domu! Zaczęła spać z nami w łóżku i jest zadowolonym kotkiem. Być może mamy pecha do absorbujących domowników....



Wracając do tego żłobka, może jakaś młoda mama po "żłobkowych przejściach" jest w stanie mi doradzić na co uważać itp?:)