wtorek, 4 marca 2014

Jutro do żłobka

No i nadszedł ten dzień. Jakub jutro wybiera się do żłobka. Boje się bardziej niż on. On chyba nie wie co go czeka, chociaż starałam się mu tłumaczyć:) W zasadzie nie boję się, że nie poradzi sobie beze mnie. To bardzo samodzielny dzieciak i nie boi się gdy go gdzieś zostawiam. Obawiam się, że to te kobiety nie dadzą rady z NIM! To brzmi okropnie wiem, ale Kuba to na prawdę ciężkie dziecko. Nie usiądzie przy jedzeniu - ucieka, przy przewijaniu - ucieka. Jego specjalność to ucieczka w każdej kwestii, albo ewentualnie walenie łbem o podłogę. Ale muszę się pochwalić - ostatnio zauważyłam z Kubelku zmianę! Wali łbem dużo mniej. Może faktycznie zmiana mojego zachowania wystarczyła by zmienił się mój syn. Jak to mówią "Nie ma złych dzieci, są tylko źli rodzice". Bardzo to powiedzenie mi się podoba, jest niestety prawdziwe. Dlatego każdą zmianę powinniśmy zaczynać od siebie.
Kuba do żłobka a ja w poszukiwaniu roboty. Łatwo nie będzie. Moje powołanie jest zmienne... Na ten moment wiem jedno, czuję misję pomagania:) Po to studiuje psychologie, chce pracować z ludźmi i pomagać im. Jednak nie do końca wiem,w  którym kierunku powinnam się udać.

A tak btw. w sobotę wkurzenie na Kota osiągnęło zenitu i o mały, malusieńki włos zostałaby wywieziona do schroniska. Wiem to nie ludzkie, niehumanitarne. Ale.. nie została. Uratowała ją moja mama. Przyszła, dała jej puszkę jedzenia i powiedziała, że musimy dać jej szanse, że ona biedaczka chce tylko miłości. I wiecie co... To głupie gadanie "miłość, sriłość" - działa. Nie szcza nam na razie po domu! Zaczęła spać z nami w łóżku i jest zadowolonym kotkiem. Być może mamy pecha do absorbujących domowników....



Wracając do tego żłobka, może jakaś młoda mama po "żłobkowych przejściach" jest w stanie mi doradzić na co uważać itp?:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz