(tak jak poprzednio). Teraz czekać na efekty. Jednak nasza cierpliwość się kończy nie wyobrażam sobie domu gdzie w każdym kącie stoi kocia miska z żarciem a wszystko śmierdzi sikami... Kot jest ze schroniska, więc ma immunitet - nie wyląduje na ulicy. Chociaż patrząc racjonalnie moje sumienie by tego nie wytrzymało. Błagam niech ktoś poradzi co robić?! Ostatecznym ratunkiem, którego jeszcze nie próbowałam jest waleriana - która podobno przyciąga koty. Przetestowałam już wszystko, zmiana karmy, miejsca kuwety, żwirku, wypsikanie pół domu.... Nie chciałabym wywalać Kota z domu - jeszcze mam serce, ale nie mogę trzymać dziecka w jednym domu z kotem, który wszędzie szcza.
Nie ważne, dobre wiadomości są takie, że Kuba dostał się do żłobka :) Fakt, że dość daleko od nas, dlatego się zastanawiam czy to dobry pomysł. Paliwo,bilety wszystko kosztuję, a dodatkowo czas. Musimy to wszystko przeanalizować. Boję się, czy Jakub dostanie tam jedzenie, które mu zasmakuje, czy będzie miał zmienionego pampersa, czy dogada się z dzieciakami... Mam wiele wątpliwości. Chociaż bardzo chcę aby miał kontakt z dziećmi.
No nic, o dalszych losach Kubusia w żłobku na pewno będę pisała;)
A co do Kota, błagam jakies rady??
A co do Kota, błagam jakies rady??

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz