środa, 6 listopada 2013

Mama musi być Matką Polką?

Założyłam bloga, i co teraz? Długo zastanawiałam się o czym pisać. O spacerach z synem? O tym co gotuje na obiad? Kto mnie dziś odwiedzi, a kto za tydzień? Może kogoś to interesuje :) Ale dziś chciałam napisać parę moich przemyśleń tak na dobry początek.

Kiedy urodził się Jakub całe życie bardzo się zmieniło, jednak postanowiłam sobie, jeszcze będąc w ciąży, że nie zapomnę o sobie, o tym, że oprócz mamą jestem kobietą, żoną i po prostu sobą. W ciąży bardzo tęskniłam za wyjściami ze znajomymi mogłam iść jedynie na spacer albo herbatę :) Brakowało mi zabawy, więc jak tylko urodził się Kuba i natrafiła się okazja do wyjścia - wyszłam. Razem z mężem i jego znajomymi. Ale do czego dążę? A mianowicie do tego, że zaczęłam się zastanawiać co powiedzą ludzie? Wyszłam na "imprezę" po niespełna kilku tygodniach od porodu, co ze mnie za matka... Tak, myślałam tak tylko chwilę. Kocham syna, ale kocham też siebie :) Oczywiście wszystko ma swoje granice, dobro mojego syna jest dla mnie najważniejsze i zapewniłam mu najlepszą opiekę :)
Ale czemu takie myśli się we mnie rodzą? Na tej imprezie spotkałam pewnego mężczyznę ( chociaż trudno tak mówić o tak niedojrzałym człowieku ). Rozmawialiśmy chwilę, po czym on powiedział, że "bycie matką dyskwalifikuję mnie jako kobietę"... Pomyślałam "Dupek!". Nie byłam zła, odpowiedziałam mu tylko, że gdyby nie wiedział, że jestem matką na pewno próbował by mnie poderwać :D I tak narodziła się we mnie idea, że większość społeczeństwa oczekuje od matek bycia Matką Polką. Tylko dlaczego uważamy, że kobieta powinna być męczennikiem własnego życia? Każda z nas chce być idealną matka, żona, córką, przyjaciółka i kobietą. A kiedy rodzi się dziecko, świat matki kończy się na dziecku... Dziecko nie powinno zabierać matce seksapilu, pewności siebie i tego wszystkiego co sprawia, że jest kobietą. Mam nadzieje, że coraz więcej matek tak sądzi :) Myślę, że każda powinna to zrozumieć nie zależnie od tego ile jej dzieci mają lat i ile ona sama ma:)  Zamiast setnej takiej samej zabawki dla smyka pozwólmy sobie na miły drobiazg, chociażby kobiecą bieliznę :D

Powoli zmienia się ten stereotyp ( na szczęście ), a stereotyp nieobecnego ojca?


 Jak widać mój mąż radzi sobie świetnie :) Początkowo nawet lepiej niż ja. Moja pierwsza przygoda z pampersem (jeszcze w szpitalu), skończyła się założeniem go tył na przód :D

No proszę taki byłem mały rok temu :D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz