wtorek, 11 lutego 2014

Nauka

Siadam do komputera z zamiarem nauki, otworzyłam wszystkie pliki, testy z zeszłych lat. Dobra czytamy.... Mija parę minut - koniec. Nuda taka, że aż ciężko mi przebrnąć. Liczę na farta, albo wezmę się za siebie, jak zwykle gdy dadzą mi ostatnią szansę :) Dlatego siedzę tutaj i chwilowo piszę głupoty.

Wracając do Pani Kot, jak srała tak sra nadal na dywan w łazience. Żwirek wymieniony, nie mam na nią pomysłów. A właściwie mam, ale tymczasowo brak mi środków finansowych by iść do weterynarza, który oczekuje chorej sumy za jedną wizytę. Byłam pewna, że na leczenie zwierzaka, aż tak dużo kasy nie potrzeba, a jednak się przeliczyłam:) Nie ważne, sytuacje z kotem muszę mieć na uwadze.

Udało mi się osiągnąć sukces w niewycieraniu kurzu. Fakt, że i tak wykonuje inne czynności sprzątające częściej niż inni. Po dwóch dniach już nie widziałam kurzu, a teraz wycieranie go codziennie wydaje mi się zbędne, chociaż przechodząc obok telewizora, który jest szary zamiast czarny - a przynajmniej mi się tak wydaje - mam ochotę lecieć po szmatkę i od razu pozbyć się kurzu. Więc jedynie połowa sukcesu za mną. Mówię połowa, bo nie wycieram go, tak jak to zwykle robiłam.

Czasami chciałabym wrócić do swojego poprzedniego życia. Nie mieć rodziny - w sensie własnej, nie posiadać takich zmartwień, takich dorosłych. Marzę o zbudowaniu zaczarowanego pokoju, mogłabym do niego wejść, a wtedy wszyscy dookoła by znikali, mąż, dziecko, znajomi, szkoła. Siedziałabym tam wiecznie :) W zasadzie trochę lubię samotność. Brakuje mi bardzo samotnych wieczorów z ołówkiem i muzyką, albo dobrym filmem, przy którym wylewałam tonę łez. Kiedyś nie mogłam uwierzyć jak to jest, że stare małżeństwa lubią czasami spędzać czas samotnie. Myślałam, że to okropne, bo oznacza, że się nie kochają. Głupie to było. Teraz wiem, że gdybym miała wielki dom, zajęłabym jeden pokój tylko dla siebie:) Może nie byłby zaczarowany, ale własny. Niestety, ale uwielbiam wprowadzać się w taki melancholijny nastrój. Analizuje wtedy, marzę i słucham muzyki.

trochę się pochwalę;) jak już mi się zebrało na sentymenty licealno-gimnazjalne


Od tego zaczynałam....

jedno z najlepszych jakie udało mi się po paru tygodniach naszkicować:) 
Dość świeże, oczywiście ja prawie jak Malczewski - autoportrety muszą być :D




a to dzieło moich wakacji 2007. Jedno z bardziej pracowitych.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz