Trochę życia, psychologi, przemyśleń, kuchni, mniej a czasem bardziej obiektywnym okiem....
czwartek, 13 lutego 2014
Uciekinier:)
Z Kubą od zawsze były problemy z zasypianiem, ale myślałam, że jeśli nauczy się zasypiać w łóżeczku to problemy się skończą, ale niestety się myliłam. Cała komplikacja usypiania rozpoczęła się gdy tylko Kuba się urodził. Popełniliśmy wielki błąd usypiania go na rękach, dzięki temu przez kolejne ponad pół roku siedzieliśmy w najdziwniejszych pozycjach przez godzinę, aby Kuba książę zasnął :) Samo siedzenie i bujanie jednak nie zawsze było wystarczające, ja - jako, że natura obdarzyła mnie lepszym głosem niż męża - przez 40 minut śpiewałam jedną i tą samą piosenkę w kółko... W końcu kiedy malec zaczął budzić się co 20 minut w nocy w poszukiwaniu mamy lub taty powiedziałam "Dość!". Otworzyłam książki, Internet i czytam o sposobach na usypianie dzieci - wcześniej już pisałam o tym. W niecały miesiąc Jakub grzecznie zasypiał sam w pokoju a my mieliśmy dodatkowe 20 minut dla siebie :) DO TERAZ... Cwaniak nauczył się wyciągać szczebelki i wychodzić, przechytrzyliśmy go jednak wkręceniem śrub - teraz szczebelków nie da rady wyjąć. Na jakiś czas to pomogło. Jednak bystrzacha znalazł kolejny sposób wydostania się z więzienia łóżeczkowego, a mianowicie wspina się po naszym łóżku - które stoi tuż obok jego - benc i "Wolność!". Wczoraj byliśmy w niezłym szoku kiedy sobie siedzieliśmy w kuchni i słyszymy "tuptuptup" - idzie dziecko... Uznaliśmy, że podejrzymy jego metodę teleportacji z miejsca snu. Kiedy okazało się, że to wspinaczka po naszym łóżku zostały podjęte drastyczne środki przesunięcia łóżeczka na środek pokoju :D Dobra wracamy do kuchni i czekamy aż syn grzecznie zaśnie, bo przecież już nie ma jak wyjść :) Jednak się przeliczyliśmy. Nie minęła minuta a Kuba znów drepcze do kuchni. "Kurde, co jest?!" - spojrzeliśmy na siebie i zaczeliśmy się śmiać. Po zbadaniu miejsca ucieczki okazało się, że zbrodniarz wspiął się tym razem po obiciu łóżeczka. Kolejne kroki - śruby wkręcone, łóżeczko na środku, obicie ściągnięte. Teraz musi zasnąć. I tak było :) Fakt, że cała gonitwa trwała około godziny i Kuba zasnął później niż zwykle, ale dzięki temu wstał o 6 rano - a to duży sukces :D
Jednak dziś Kuba przeszedł sam siebie. Kładę go w pierwszą drzemkę, wszelkie zabezpieczenia zainstalowane. Idę do łazienki by doprowadzić swoją twarz do porządku, aż tu nagle JAKUB! No nie...Nie możliwe, nasz syn to parkurowiec :D Podejrzałam więc go ponownie. Podnosi się na rękach o górę łóżeczka i bach spada na podłogę, ale co tam wstaje i idzie dalej. Pomyślałam przez chwilę, że chyba to koniec spania raz na zawsze. Ale szybko zmieniłam nastawienie i przyjęłam metodę odnoszenia go do łóżeczka w kółko. Na szczęście nie trwało to długo :) Mam nadzieje, że Kuba już nas niczym nie zaskoczy w kwestii uciekania z łóżeczka. Wiedziałam, że to kiedyś nastąpi, ale myślałam, że po wymianie kołyski na zwykłe łóżko, albo przynajmniej jak będzie trochę straszy - w końcu ma 15 miesięcy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz